wtorek, 8 kwietnia 2014

Długo wyczekiwana płyta

Dzisiaj jest chyba mój szczęśliwy dzień. Ach...aż mam wrażenie, że to tylko wspaniały sen, z którego za chwilę się obudzę. Oby tak się nie stało.
Po udanym dniu w szkole (pierwszym od dawien dawna), przyszłam do domu, a na łóżku leżała paczuszka. Były trzy możliwości co do jej zawartości: płyta, płyta lub płyta. Przesyłka leciała do mnie, aż z Korei Południowej, mam nadzieję, że reszta niedługo też dotrze. Niedawno na ebayu upolowałam płytę, której już właściwie nigdzie się nie dostanie w normalnej sprzedaży, jedyna okazja, to moment, gdy ktoś wystawi płytę na aukcję, a ludzie też za małe pieniądze pozbyć się ich nie chcą, więc jakby to...trafiło się ślepej kurze ziarno. Ale co to za album? Jest to drugi album mojej ulubionej grupy, czyli Super Junior – Don't Don (2nd album)!!! 

Tak niesamowicie się cieszę, że udało się się ją zgarnąć, szczególnie, że jest rzadkość, a ja właśnie zrobiłam krok w przód do zebrania swojej kolekcji. Aktualnie płyty SuJu przeważają na mojej półce i chyba tak pozostanie, a to nawet nie połowa ich dorobku.
W sumie ta płyta, to prawie jak nagroda za dzisiejszy wynik z matury z chemii, czyli pełne, piękne 90%. Jestem z siebie niewyobrażalnie dumna! Do tego tyle szczęścia. Mam nadzieję, że na normalnej maturze będzie podobnie, a nawet lepiej! Wtedy naprawdę będę musiała sobie super prezent przygotować.
Do albumu dołączony jest photobook oraz 13 okładek płyty do wyboru. Oczywiście ja wybrałam swojego ulubieńca – Donghae i teraz cieszę się jak wariatka.
Żeby to był koniec niespodzianek na dzisiaj...to może żyłabym normalnie. Jednak nie! Dzisiaj los mi sprzyja. Po otwarciu photobook'a, moim oczom ukazał się...(chwila napięcia) autograf!!!! Kiedy się zorientowałam, że jest to podpis Donghae, nie mogłam uwierzyć temu co widzę. Skakałam po pokoju jak nienormalna, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Jakieś 10 minut studiowałam ten autograf, pod kątem oryginalności, bo to nierealne, żeby coś takiego mi się przytrafiło. Szczególnie, że sprzedawca o tym nawet nie wspomniał. Nic, drobnego druczku też nie było.

Naprawdę to takie drobne przypieczętowanie mojego dzisiejszego sukcesu, co dodało mi skrzydeł. Niby zbieg okoliczności, ale teoretycznie płyty spodziewałam się wczoraj, więc tym bardziej się cieszę. Teraz tylko czekać i uzbroić się w cierpliwość co do reszty przesyłek i robić swoje!
Kilka zdjęć na koniec :3



1 komentarz: