Gdyby za nieumiejętność organizacji
własnego czasu dawano statuetki, to miałabym ich w domu z miliard.
Nawet nie wiem, kiedy minął pierwszy rok moich studiów. Zupełnie
inny tryb nauki i życia, do którego jeszcze nie udało mi się
przyzwyczaić. Już dawno po sesji, a ten wpis czeka na publikację
od trzech tygodni. W międzyczasie był wyjazd nad morze i wizyta w
Warszawie na festiwalu k-popowym, o którym już przygotowuję post
(może za miesiąc skończę). Ogólnie przez cały ten czas,
pomysłów była masa, część wpisów zdążyłam zacząć, ale nie
miałam natchnienia lub czasu, aby je skończyć. Jednak te wakacje
są spod znaku odpoczynku, więc może uda mi się wypracować pewną
systematyczność...OBY. Dość zapewnień. Przechodzimy do rzeczy.
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
sobota, 14 marca 2015
Tak wiele planów, tak mało czasu!
Aj...wszystko się posypało. Tyle
sobie obiecywałam z początkiem bieżącego roku, ale niestety moja
uczelnia ma inne zdanie co do moich planów. Właściwie, w tym
momencie, powinnam uczyć się do dwóch kolokwiów, które mam lada
chwila i prawdopodobnie zaraz do tego usiądę. Niestety, ale wraz z
początkiem nowego roku, mój wolny czas skurczył się do minimum, a
ja próbuję jakoś to połatać, aby miało ręce i nogi. Mierne
efekty widać jak na dłoni. Zaniedbałam życie osobiste, jakieś
własne plany i ambicje, ale przynajmniej na uczelni, póki co, idzie
mi całkiem nieźle, jednak to dopiero miesiąc drugiego semestru, a
pierwsze kolokwia dopiero przede mną, więc wszystko się może
zdarzyć. Aktualnie próbuję chwilkę odetchnąć i zająć się
czymś innym niż pisane sprawozdań, czy nauka.
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Postanowienia na Nowy Rok? - czyli, krótki wpis po dłuuugiej przerwie
Tego posta powinnam zacząć od „jak
dawno mnie tu nie było”, ale to nie pierwszy raz, kiedy tak piszę.
Cóż taka prawda. To był dość
ciężki rok, pełen decyzji i nowych rzeczy. Pierwsze pół roku
spędziłam na przygotowaniach do matury, później zaczęła się
rejestracja na studia i wysyłanie papierów, a następnie trzeba
było znaleźć lokum, przeprowadzić się i przyzwyczaić do
zupełnie innego świata i systemu nauki. W tym całym zamieszaniu,
nie miałam czasu ani siły, aby zaglądać na bloga, a tym bardziej
wrzucać regularnie wpisy.
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Krok ku spełnieniu marzeń ^^
Yay!!! Mam swój bilet na koncert!!!
Jestem niesamowicie szczęśliwa. Cały dzień chodziłam
podenerwowana, czy uda mi się zdobyć wymarzony bilet i teraz mogę
powiedzieć, że to chyba cud, że udało mi się go dostać!!
Naprawdę! W minutę lub dwie zostały wyprzedane wszystkie bilety ze
wcześniejszym wejściem na koncert, czyli ten rodzaj, na który ja
się czaiłam. Ufff....teraz mogę odetchnąć.
sobota, 9 sierpnia 2014
Plany, plany, plany....
Aj...się porobiło. Liczyłam, że w
lipcu uda mi się dodać więcej wpisów i wykazać się większą
aktywnością, jednak praca nie dała mi na to żadnych szans. Po
prostu przychodzę do domu i padam na twarz. Do tego trzeba
pozałatwiać wszystko ze studiami. Moja energia życiowa jest na
poziomie ujemnym XD
Jednak będę nad sobą pracowała. Mam
plan działania, ale coś wykonanie kiepsko mi idzie. W każdym
razie, teraz czeka mnie więcej wolnego, więc postaram się nadrobić
zaległości, a jest co nadrabiać.
piątek, 11 lipca 2014
Missha Perfect Cover No.13 Light Beige - recenzja
Moja przygoda z kremami BB zaczęła
się około roku temu, podobnie jak z płytami. Zawsze byłam ciekawa
działania tego specyfiku, ponieważ słyszałam wiele dobrego na
temat tych produktów. Wcześniej używałam tylko pudru bambusowego,
który delikatnie ujednolicał kolor skóry. Zwykłe podkłady, za to
były dla mnie za ciemnie!
wtorek, 8 lipca 2014
Czterdziestka zdobyta!
Wczoraj przyszła do mnie kolejna paczuszka, prosto z Korei. Niby nic specjalnego, bo to już prawie codzienność, jednak tym razem znalazły się w niej dwie płyty, które dopełniły moją kolekcję, sprawiając, że aktualnie, liczy ona 40 albumów (z DVD włącznie)!!Wszystkie cudeńka, które znajdują się na mojej półce zostały zebrane w odrobinę ponad rok! Myślę, że to całkiem dobry wynik, jak na człowieka, który "wiecznie nie ma pieniędzy".
Jestem z siebie dumna, chociaż wolę
się nie zastanawiać ile pieniędzy poszło na to wszystko, bo sumy
mógłby być dość przerażające. Myślę, że na wyjazd do
Hiszpanii na dwa tygodnie, spokojnie by starczyło. Dobrze, że super
słoneczne miejsca i leżenie plackiem na plaży nie są dla mnie, bo
tak mogłabym mieć spory dylemat.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
