Aj...wszystko się posypało. Tyle
sobie obiecywałam z początkiem bieżącego roku, ale niestety moja
uczelnia ma inne zdanie co do moich planów. Właściwie, w tym
momencie, powinnam uczyć się do dwóch kolokwiów, które mam lada
chwila i prawdopodobnie zaraz do tego usiądę. Niestety, ale wraz z
początkiem nowego roku, mój wolny czas skurczył się do minimum, a
ja próbuję jakoś to połatać, aby miało ręce i nogi. Mierne
efekty widać jak na dłoni. Zaniedbałam życie osobiste, jakieś
własne plany i ambicje, ale przynajmniej na uczelni, póki co, idzie
mi całkiem nieźle, jednak to dopiero miesiąc drugiego semestru, a
pierwsze kolokwia dopiero przede mną, więc wszystko się może
zdarzyć. Aktualnie próbuję chwilkę odetchnąć i zająć się
czymś innym niż pisane sprawozdań, czy nauka.
Tym razem nie mam czego obiecywać,
snuć nowych planów, bo zwyczajnie czuję się winna przed samą
sobą, jeśli coś zaniedbuję i wolę uniknąć wyrzutów sumienia.
Już kilka rzeczy czeka na jakiś wpis,
czy to kosmetyki, czy inne produkty, czy może jakieś fajne
przepisy, ponieważ ostatnio bardzo lubię kombinować w kuchni,
pomimo mocno ograniczonego czasu.
W sumie, z utęsknieniem czekam na
moment, kiedy będę mogła pojechać do domu i chociaż chwilkę
odpocząć, jednak nie tak do końca, bo święta spędzam z chemią
analityczną.
Tęsknię za taką chwilą, kiedy mogę
coś napisać od siebie. Chyba muszę przeorganizować swój rozkład
tygodnia, najlepiej wyrzucić te sześć godzin snu, wtedy będę
miała więcej czasu na wszelkie obowiązki i chwilę dla siebie.
Żeby tak się dało!!!
Dramy, książki czekają w kolejce, recenzje
również, tak samo jak pomysły na potrawy. Na wszystko przyjdzie
pora. Kiedy? Nie mam pojęcia i nie zapowiada się na to, abym
wiedziała.
Pozostaje mi mieć nadzieję, że wrócę
tu niedługo, z ogromną porcją energii, optymizmu i pomysłów.
Trzymajcie kciuki! Tym razem musi się udać!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz