Ojej, troszkę się zapuściłam z
pisaniem. Nikt nie obiecywał, że będę systematyczna, zresztą
nigdy nie byłam i wątpię, aby to się zmieniło. Co prawda
chciałam wstawić inny post, ale ostatnio trochę spraw mnie
przytłoczyło i nie bardzo miałam okazję się skoncentrować na
kolejnym wpisie. Miało być kosmetycznie, a wyszło kpopowo...znowu.
Jednak chciałabym się Wam pochwalić
(a podobno nie lubię tego robić). Dzisiaj listonosz przyniósł mi,
aż TRZY paczki. Dziwię się, że nie wygonił mnie na pocztę z
awizo, bo taka opcja też istnieje. Tym razem dzielnie brnął przez
śniegi, aby dostarczyć mi....płyty!!!
Ogólnie, było to zamówienie
grupowe...więc, łącznie, pięć płyt powędruje do koleżanek, a
cztery pozostałe zostają dla mnie. Naprawdę, jeszcze nigdy w życiu
nie miałam tyle rzeczy do rozpakowywania. To nic, że później mój
pokój wyglądał jak pobojowisko. Folia bąbelkowa i pianki były
wszędzie. Tym razem czeka Was więcej zdjęć, niż treści.
