Ojej, troszkę się zapuściłam z
pisaniem. Nikt nie obiecywał, że będę systematyczna, zresztą
nigdy nie byłam i wątpię, aby to się zmieniło. Co prawda
chciałam wstawić inny post, ale ostatnio trochę spraw mnie
przytłoczyło i nie bardzo miałam okazję się skoncentrować na
kolejnym wpisie. Miało być kosmetycznie, a wyszło kpopowo...znowu.
Jednak chciałabym się Wam pochwalić
(a podobno nie lubię tego robić). Dzisiaj listonosz przyniósł mi,
aż TRZY paczki. Dziwię się, że nie wygonił mnie na pocztę z
awizo, bo taka opcja też istnieje. Tym razem dzielnie brnął przez
śniegi, aby dostarczyć mi....płyty!!!
Ogólnie, było to zamówienie
grupowe...więc, łącznie, pięć płyt powędruje do koleżanek, a
cztery pozostałe zostają dla mnie. Naprawdę, jeszcze nigdy w życiu
nie miałam tyle rzeczy do rozpakowywania. To nic, że później mój
pokój wyglądał jak pobojowisko. Folia bąbelkowa i pianki były
wszędzie. Tym razem czeka Was więcej zdjęć, niż treści.
Super Junior – Mr. Simple (ver.
japońska). Ogólnie bardzo prosto zapakowana płyta, nie ma
photobook'a, dołączone są tylko teksty piosenek, których i tak
nie umiem rozczytać, jednak zależało mi na tej płycie bardzo,
bardzo. Głównie przez piosenkę „Snow White”, którą
uwielbiam.
Kolejne jest Super Junior K.R.Y –
Promise you (ver. japońska; CD+ DVD). Płyta również w prostym,
plastikowym opakowaniu, jednak sam pomysł okładki jest bardzo
ciekawy. Cieszę się, że ten krążek zagościł w mojej kolekcji,
ponieważ samą piosenkę tytułową kocham, a do tego przepiękne
głosy Kyuhyun'a, Ryeowook'a i Yesung'a. Po prostu cudo. Jak dla mnie
są to najpiękniejsze wokale kpopu, ale to tylko moje, skromne
zdanie.
Następny album to B1A4 – Ingnition :
Special Edition. Jest to naprawdę ogromne. Całość wygląda jak
książka. Ogólnie płyta jest naprawdę pięknie spakowana, w
środku drewnianego (?) pudełka mamy bardzo dużo zdjęć. Do
wszystkiego dołączona jest mini książeczka z tekstami piosenek
(jak zawsze nic nie rozumiem) oraz losowa karta, któregoś z
członków zespołu. Teoretycznie już nazywam się bankrutem i
miałam tej płyty nie zamawiać, ale stwierdziłam, że jak nie
teraz, to nigdy. Z racji, że do kupna tego albumu zbieram się
niecały rok (czyli od momentu zakupu pierwszej płyty).
I ostatni gwóźdź program, na który
mogę się gapić bez końca, czyli B1A4 – Who am I. Naprawdę
wytwórnia miała świetny pomysł na wydanie tego albumu. Ogólnie
do wyboru mamy 6 okładek, ja wybrałam tę z Gongchan'em, chociaż
decyzje podejmowałam z tydzień, jednak ona najbardziej mi się
podobała. Cały album wygląda jak kolorowe pismo dla kobiet.
Zdjęcia są przepiękne. Przeglądając je, stwierdziłam, że płyta
całkowicie jest wydana pod fanów (niestety tych koreańskich),
ponieważ tym razem, nie są to tylko fotografie, ale również fakty
i ciekawostki o członkach zespołu, co nadaje całości naprawdę
fajnego efektu. Jedyne co mnie smuci, że wszystko jest po koreańsku,
a więc nic z tego nie rozumiem, ale popatrzeć można. Jednak jest
też drobny akcent dla fanów zagranicznych, mianowicie, króciutkie
fragmenty tekstów piosenek, przetłumaczone na angielski.
Według mnie to najlepiej wydany album
z całej, mojej kolekcji. Wygląda prześlicznie i do tego pomysłowo.
Jeśli chodzi o piosenki, które znajdują się na krążku to w stu
procentach trafiają w mój gust (czego po B1A4 się spodziewałam).
Liczę, że promocja chłopaków z „Lonely” zakończy się
ogromnym sukcesem, bo zasługują ta to.
Jeszcze zdjęcie grupowe na koniec:
Rozpisałam się jak zawsze, a teraz
wracam do lekcji. Jak ja nie cierpię poniedziałków >.<”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz