piątek, 11 lipca 2014

Missha Perfect Cover No.13 Light Beige - recenzja

Moja przygoda z kremami BB zaczęła się około roku temu, podobnie jak z płytami. Zawsze byłam ciekawa działania tego specyfiku, ponieważ słyszałam wiele dobrego na temat tych produktów. Wcześniej używałam tylko pudru bambusowego, który delikatnie ujednolicał kolor skóry. Zwykłe podkłady, za to były dla mnie za ciemnie!
Pierwszym i jak dotąd jedynym kremem BB, który regularnie zamawiałam była Missha Perfect Cover w kolorze nr 13 Light Beige. Miałam okazję wypróbować też Skin79, ponieważ zawsze od sprzedawców na ebay'u dostawałam kilka próbek, jednak do tej pory nie znalazłam czegoś godnego uwagi. Ale do rzeczy!


Opakowanie:

Przede wszystkim, opakowanie jest higieniczne! Produkt został zamknięty w tubce która w wersji pełnowymiarowej jest zakończona pompką, dzięki czemu możemy wycisnąć taką ilość kremu, jakiej potrzebujemy. Wersja podróżna, którą aktualnie posiadam, ma pojemność 20ml. Tubka na dole jest zwężona, co również sprawia, że wydobycie odpowiedniej ilości produktu nie sprawia problemów. Jak dla mnie duży plus dla Misshy.


Konsystencja i zapach:

Delikatnie kremowa, satynowa. Produkt nie leje się, jak woda z kranu, ale nie jest też zbity. Bardzo łatwo się go aplikuje na skórę, szybko się wchłania, dzięki czemu nie jest wyczuwalny na twarzy. Zapach jest przyjemny dla nosa i lekki. Nie umiem określić co to za rodzaj woni, chociaż kojarzy mi się z niektórymi oliwkami dla dzieci, chociaż to wciąż nie to. 


Wydajność:

Kolejny punkt dla kremu BB. Mała tubka (20ml) wystarczy na ponad 3, nawet do 4 miesięcy, codziennego użytku. Na pokrycie całej twarzy wystarcza ilość produktu, wielkości ziarenka grochu. Jednorazowo zużywa się go mniej niż tradycyjnego podkładu, co przeważa, również, pod kątem ekonomicznym.

Cena i dostępność:

Produkt dostaniemy na ebay'u, na allegro, też zdarzają się oferty, jednak łatwo jest przepłacić. Do tego są różnego rodzaju strony internetowe, które oferują azjatyckie kosmetyki, m.in. lubiana przeze mnie roseroseshop.com Oczywiście, trzeba uważać na podróbki, ponieważ jest to jeden z klasyków, jeśli chodzi o kremy BB, jednak chyba nic nie pobije ilości kopii różowego Skin79. Jeśli nie będziecie pewni autentyczności produktu, to zapach, najprawdopodobniej powie Wam wszystko (podróbki śmierdzą).
Co do ceny...na ebay'u, wersję „mini” można dostać za około 22 złote, a pełnowymiarowe opakowanie (50ml) trzeba zapłacić w granicach 50 złotych. Nie jest to duża suma, jak na produkt, który będzie nam długo służył, szczególnie, że podkłady lepszych marek, które są dostępne w drogeriach kosztują więcej, za 30ml (!).
Radzę zaopatrywać się na stronach zagranicznych, ponieważ na allegro ceny są kosmiczne.

Skład:

Skład: Water(Aqua), Cyclomethicone, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Zinc Oxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Mineral Oil, Phenyl Trimethicone, Talc, Arbutin, Hydrolyzed Collagen, Dimethicone, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Squalane, Adenosine, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, PEG-10 Dimethicone, Polyethylene, Beeswax(Cera Alba), Glycerin, Propylene Glycol, Caviar Extract, Algae Extract, Rosa Canina Fruit Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Fagus Sylvatica Bud Extract, Ceramide 3, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Sodium Hyaluronate, Sodium Chloride, Fragrance(Parfum), Methylparaben, Propylparaben, Disodium EDTA, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hydroxycitronellal, Alpha-Isomethyl Ionone, Hexyl Cinnamal, Linalool, Citronellol. May contain: Titanium Dioxide(CI 77891), Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499).

(cr: wizaz.pl)

Cóż...skład jest długi. Znajdzie się tu parafina, talk, parabeny, silikony, które do mile widzianych nie należą. Jednak jest tu arbutyna (rozjaśnia skórę), ekstrakty z kawioru (!!!), alg, buku, liści rozmarynu, rumianku; olej z dzikiej róży, jojoba, makadamia. Nie taki diabeł straszny. Krem ma naprawdę dużo ciekawych (szczególnie jak na „podkład”) składników, więc warto dać mu szansę, nawet jeśli olej mineralny, czy parabeny nie brzmią zachęcająco.


Działanie i trwałość:

Najważniejsze na koniec.
Produkt genialnie dopasowuje się do koloru skóry, ujednolicając ją i wygładzając. Pory są mniej widoczne. Cera staje się promienna (ale nie świecąca), a przy tym jedwabista. Krycie jest średnie, jednak dla mnie wystarczające. Nie mam skóry problemowej. Czasami tylko potrafi mi płatać figle i robić niespodzianki, niekoniecznie miłe i pożądane, ale to można zatuszować dodatkowo korektorem. Dużym plusem jest fakt, że produkt jest bardzo lekki i nie daje efektu maski, cera wygląda bardzo naturalnie. Ja na początku byłam przerażona, ponieważ po nałożeniu kremu widziałam, że mam coś na twarzy. Jednak, po pierwsze krem po kilku chwilach dopasowywał się do koloru skóry, a po drugie – nauczyłam się go nakładać.



Krem ma bardzo wysoki filtr UV: SPF 42, a PA +++. Taka ochrona w słoneczne dni jest jak najbardziej pożądana, chociaż nie może zapewnić, że przy siedzeniu w pełnym słońcu przez 6 godzin, skóra pozostanie nieskazitelnie biała.
Krem BB trzyma się na twarzy cały dzień, głównie za sprawą silikonów, które znajdziemy w składzie, a które mogą zapychać niektóre osoby, szczególnie ze skłonnością do wyprysków, ale nie jest to powiedziane.

Aktualnie mam zamiar zmienić krem BB, ponieważ moje opakowanie jest już na wykończeniu, zamówiłam sobie Holika Holika Luminous Silk i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Missha przez ten rok służyła mi bardzo dobrze i ciężko było mi się zdecydować na inny produkt, jednak czasami trzeba zaryzykować. Na pewno, kremy BB na stałe będą gościły w mojej pielęgnacji, ponieważ nie wyobrażam sobie użyć teraz zwykłego podkładu.

A Wy co sądzicie o kremach BB? Czy w jakimś stopniu są lepsze od tradycyjnych podkładów?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz